Inscrutabili Dei consilio – O złu w społeczeństwie i misji Kościoła

 

Do Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów i Biskupów świata katolickiego pozostających w łasce i jedności ze Stolicą Apostolską!
Czcigodni Bracia, pozdrowienie i apostolskie błogosławieństwo!

Zło i jego przyczyny

Nieprzeniknionym wyrokiem Bożym wyniesieni, jakkolwiek niegodni, na wysoką godność Apostolską, poczuliśmy się ogarnięci od razu przemożnym pragnieniem i jakby koniecznością zwrócenia się do Was w listach, aby dać wyraz nie tylko naszego głębokiego uczucia miłości do Was, lecz także, by Was powołanych do podzielania Naszej troskliwości utwierdzić do prowadzenia wraz z Nami zmagań naszych czasów dla Kościoła Bożego i dla zbawienia dusz, na mocy powierzonego Nam w boski sposób obowiązku.

Od samego początku Naszego Pontyfikatu smutny przedstawia się Nam obraz zła ogarniającego zewsząd rodzaj ludzki, a mianowicie tak szeroko widoczne podważanie najwyższych prawd, na których jak na fundamentach opierają się zręby ludzkiego społeczeństwa, ta zuchwałość umysłów nie znosząca jakiejkolwiek prawowitej władzy, ta wieczna przyczyna sporów, skąd pochodzą wewnętrzne starcia oraz straszne i okrutne wojny, pogarda dla praw, które rządzą obyczajami i chronią sprawiedliwość, niewyjaśniona żądza przemijających rzeczy i zapominanie o wiecznych, aż do owego obłąkania, z powodu którego tylu nieszczęsnych nie waha się tu i ówdzie podnosić na siebie ręce dla zadawania gwałtu, lekkomyślne kierowanie sprawami publicznymi, marnotrawstwo i oszustwo; zuchwałość tych, którzy wtedy, gdy najbardziej upadają, starają się uchodzić za bojowników o wolność i prawa, a wreszcie owa śmiertelna jakaś zaraza, która szerzy się w wewnętrznych organach ludzkiej społeczności, nie pozwalając mu trwać w spokoju, i zapowiada nowe przemiany i fatalne skutki.

Jesteśmy przekonani, że przyczyna tego zła tkwi przede wszystkim w lekceważeniu i odrzucaniu tego wzniosłego autorytetu Kościoła, który w Bożym imieniu prowadzi ludzkość i jest ostoją i obrońcą prawowitej władzy. Ponieważ wrogowie porządku publicznego dobrze wiedzą, że nic nie pozwala łatwiej podważać podstaw społeczeństwa niż stałe i agresywne atakowanie Kościoła, starają się oni wzbudzać nienawiść haniebnymi oszczerstwami, jakoby Kościół był przeciwnikiem prawdziwego cywilizowanego społeczeństwa, z dnia na dzień osłabiają jego siłę i autorytet, obalają najwyższą władzę Rzymskiego Najwyższego Pasterza, który jest na ziemi strażnikiem i rzecznikiem zasad dobra i prawości. Stąd wywodzą się prawa podważające boski status Kościoła katolickiego, wprowadzone, co stwierdzamy z bólem, w wielu regionach. Stąd pochodzi pogarda dla władzy biskupiej, stawianie przeszkód dla wykonywania posługi kościelnej, rozwiązywanie zgromadzeń zakonnych, konfiskata dóbr, które dawały utrzymanie dla pracowników Kościoła i dla biednych, usuwanie spod zbawiennej zwierzchności Kościoła instytucji charytatywnych i dobroczynnych. Takie jest też źródło niepohamowanej i przewrotnej wolności nauczania i szerokiego rozpowszechniania rzeczy przewrotnych naruszając jednocześnie i gwałcąc wszelkimi sposobami prawo Kościoła do wychowywania i kształcenia młodzieży. Nie innemu celowi służy pozbawienie władzy cywilnej, którą Opatrzność boska oddała przed wiekami Najwyższemu Rzymskiemu Kapłanowi, by sprawował na wieczne zbawienie ludów władzę nadaną mu z własnego wyboru i zamysłu Chrystusa.

Przedstawiliśmy Wam, Czcigodni Bracia, tę ogromną ilość bolesnych spraw, nie by pogłębiać Wasz smutek, który ów tak fatalny stan rzeczy w Was budzi, lecz spodziewając się, że pozwoli on Wam dostrzec, jak ciężkie są problemy stojące przed Naszą posługą i gorliwością i na jak wielki wysiłek musimy się zdobyć, by bronić i zachować w miarę swoich sił godność Kościoła Chrystusowego i jego Stolicy Apostolskiej poniżaną tylu oszczerstwami w nieprawości obecnych czasów.

Zasługi Kościoła w dziele cywilizacyjnym

Jasno daje się zauważyć, Czcigodni Bracia, że zasady ludzkiej cywilizacji są pozbawione solidnych podstaw bez oparcia na wiecznych zasadach prawdy i niezmiennych prawach sprawiedliwości i słuszności oraz bez szczerej więzi miłości łączącej wolę ludzi, a także nie kształtując z umiarkowaniem funkcjonowania urzędów. Czy może ktoś zaprzeczyć, że Kościół przez głoszenie Ewangelii narodom, nie doprowadził do światła prawdy zbłąkane narody oddane niegodnym przesądom i pobudził je do poznania boskiego stwórcy rzeczy i swej wartości? On to usunąwszy upadek niewoli przywołał ludzi do pierwotnej najszlachetniejszej godności swej natury, on też we wszystkich częściach świata wyjaśnił znak zbawienia, rozwinął nauki i sztuki lub otoczył swoją pieczą, zakładał i chronił najlepsze instytucje miłosierdzia, by służyły pomocą przy wszelkich niedostatkach, przyczyniając się wszędzie do rozwoju rodzaju ludzkiego w porządku prywatnym i publicznym, wszelkim wysiłkiem chronił go przed nędzą i stwarzał warunki odpowiadające ludzkiej godności i przeznaczeniu. Jeżeli ktoś zdrowo myślący porówna wiek, w którym żyjemy tak bardzo wrogi dla Religii i Kościoła Chrystusowego z owymi pomyślnymi czasami, w których Kościół był czczony przez narody jak matka, to bez trudu zrozumie, że wiek nasz pełen przewrotów i zniszczenia zmierza do swej zguby. Natomiast te czasy miały najlepsze instytucje i tym bardziej rozkwitały w spokoju życia wspaniałością dzieł, w których ludy okazywały większe posłuszeństwo wobec praw i kierownictwa Kościoła. Skoro więc te liczne wspomniane przez nas dobra dokonały się przy zbawiennej posłudze Kościoła, stając się prawdziwymi dziełami i ozdobą cywilizowanej ludzkości, to jakżeż Kościół Chrystusa miałby się odsuwać i pogardzać tym, za co przysługuje mu chwała wszystkich jako matki i nauczycielki, która ją wykarmiła?

Taki rodzaj cywilizacji, który zwalcza święte nauki i prawa Kościoła trzeba uznać tylko za przejaw świeckiego kultu i pustą nazwę. Jasnym tego dowodem są te ludy, dla których nie zajaśniało światło ewangeliczne i w których życiu mógł wprawdzie wystąpić jakiś przejaw bardziej ludzkiej kultury, lecz nie rozwinęły się w nim trwałe i prawdziwe jej dobra. Trudno uznać za doskonałość cywilizacji takie życie, w którym jakakolwiek prawowita władza jest zuchwale lekceważona ani też uznawać, że wolność to niepohamowane propagowanie błędów, swobodne zaspokajanie przewrotnych pożądań, bezkarność haniebnych czynów i przestępstw, prześladowanie najlepszych obywateli jakiegokolwiek stanu. Takie błędne, fałszywe i przewrotne warunki nie mają z pewnością siły, by doskonalić ludzką rodzinę i napełniać ją pomyślnością, gdyż "nędzarzami czyni ludy grzech" (Prz 14, 34) i dlatego mając zdeprawowane umysły i serca spychają one ludy swoim ciężarem do upadku wszelkiego rodzaju, osłabiają jakikolwiek prawy porządek i tak szybko doprowadzają stan i spokój państwa do ostatecznego kryzysu.

Zasługi papieży

Czyż patrząc na dzieła Najwyższego Pasterza Rzymskiego może być coś bardziej niegodziwego niż szkalowanie tak ogromnych zasług tego Najwyższego Kapłana dla dobra powszechnego społeczeństwa? Przecież Poprzednicy Nasi nigdy nie wahali się podejmować dla dobra ludów wszelkiego rodzaju starć, ciężkich prac, narażania się na trudności i z oczami wzniesionymi ku niebu nie chylili czoła przed groźbami nieprawych ani nie dawali się odwieść od swego obowiązku obietnicami i pochlebstwami. Właśnie Stolica Apostolska zebrała i połączyła razem rozpadłe resztki społeczeństwa starożytnych, była ona tym przyjaznym światłem, którym rozbłysły czasy humanizmu chrześcijan, była ona kotwicą zbawienia wśród najstraszliwszych burz, jakie miotały ludzkością, była świętym węzłem zgody, który zapewniał pojednanie zwaśnionych narodów i różniących się obyczajami, była ona wreszcie wspólnym ośrodkiem, do którego zwracano się po naukę wiary i religii oraz radę i pośrednictwo w sprawie pokoju i prowadzenia spraw. Czy to mało? Chwałą Najwyższych Pasterzy jest to, że z bezwzględną stałością stawali jak mur i przedmurze, by społeczność ludzka nie popadła w dawne przesądy i barbarzyństwo.

Oby nigdy ten zbawienny autorytet nie był lekceważony lub odrzucany! Wtedy cywilna władza nie utraciłaby owego i wzniosłego splendoru, jaki nadawała mu religia, która stan posłuszeństwa jednemu czyniła dla człowieka rzeczą godną i szlachetną, nie rozgorzałoby tyle buntów i wojen, które napełniły ziemie klęskami i rzeziami, nie cierpiałyby pod ciężarem wszelkich trudności kwitnące kiedyś królestwa, które spadły ze szczytów świetności. Przykładem tego są ludy Wschodu, które zerwawszy najłagodniejsze więzy łączące ją ze Stolicą Apostolską, utraciły blask swej pierwotnej szlachetności, chwałę płynącą z nauk i sztuk oraz godność swego panowania.

Stolica Apostolska a Włochy

Natomiast najwspanialszych dobrodziejstw, jakie zostały wyświadczone przez Stolicę Apostolską w jakiejkolwiek części ziemi, jak o tym świadczą znakomite dokumenty wszystkich czasów, najwięcej doznała ziemia włoska, która, im bliżej była położona do niej, tym obfitsze otrzymała też owoce. Włochy zawdzięczają z pewnością Najwyższym Rzymskim Pasterzom trwałą chwałę i rozmach, które je wyróżniły wśród innych narodów. Autorytet papieży i ich ojcowskie wysiłki nieraz ocaliły je od najazdu wrogów, służyły też pomocą i wsparciem, by wiara katolicka w każdym czasie była zachowana bez uszczerbku w sercach Włochów.

O takich zasługach Naszych Poprzedników, nie wspominając o innych, świadczy najbardziej wiekowa pamięć św. Leona Wielkiego, Aleksandra III, Innocentego III, św. Piusa V, Leona X i innych Najwyższych Pasterzy, dzięki bowiem ich działaniu lub pomocy Włochy wyszły obronną ręką z największego zagrożenia ze strony barbarzyńców, zachowały dawną nieskażoną wiarę, a wśród ciemności i upadku zacofanych epok oni podsycali światło nauki i wspaniałość sztuk oraz ich żywotność. Dowodem tego jest nasze drogie Miasto, Siedziba Najwyższych Pasterzy, które najwięcej otrzymało z tych owoców, by ta arka była nie tylko twierdzą wiary, lecz także schronieniem dobrych sztuk i przybytkiem mądrości, ciesząc się podziwem i uznaniem całego świata. Gdy wielkość tych dóbr została potwierdzona na wieczną pamiątkę dokumentami historii, to nietrudno zauważyć, że tylko wyrazem wrogiego nastawienia woli i niegodnego szkalowania są wypowiedzi w mowie i piśmie przeznaczone dla oszukania ludzi, jakoby Stolica Apostolska stała na przeszkodzie rozwoju cywilizacji i pomyślności Włoch.

Konieczność poszanowania praw Stolicy Świętej

Jeśli zaś powodzenie Włoch i całego świata tkwi w tej sile najlepszej dla dobra i pożytku wspólnego, jaką zapewnia autorytet Stolicy Apostolskiej oraz w tym najściślejszym związku, jaki łączy wszystkich wiernych chrześcijan z Najwyższym Pasterzem Rzymskim, to uważamy, że nie może być dla Nas niczego ważniejszego niż zachowanie bez uszczerbku godności Rzymskiej Katedry i coraz silniejsze utwierdzanie łączności członków z Głową, synów z Ojcem.

Dlatego też na pierwszym miejscu stawiamy prawa i wolność tejże Stolicy Świętej i nigdy nie przestaniemy domagać się, by uznawano Nasz autorytet, usuwano przeszkody ograniczające swobodę sprawowania Naszej posługi i władzy oraz by przywrócono Nas do takiego stanu, jaki wyrokiem boskiej mądrości Biskupi Rzymscy mieli zapewniony już przedtem. Domagamy się przywrócenia tego stanu, Drodzy Bracia, nie pod wpływem ambicji lub żądzy władzy, lecz z tytułu Naszego urzędu oraz więzów religijnej jurysdykcji, które nas zobowiązują. Chodzi tu nie tylko o to, że suwerenność jest tu konieczna dla zachowania pełnej wolności i duchowej władzy lecz, co jest najistotniejsze, gdy się mówi o doczesnej Suwerenności Stolicy Apostolskiej to mówi się tym samym o sprawie dobra publicznego i zbawienia całej społeczności ludzkiej. Nie możemy tu pominąć, ze względu na Nasz obowiązek obrony praw Kościoła Świętego, wszystkich deklaracji i protestów, których śp. Poprzednik Nasz Pius IX wiele wydał i wystosował tak przeciwko zajęciu cywilnego władania jak i przeciw gwałceniu praw należących do Kościoła Rzymskiego i My także niniejszą encykliką odnawiamy je i potwierdzamy.

Jednocześnie zaś kierujemy Nasz głos do Władców i najwyższych Zwierzchników ludów i zaklinamy ich ustawicznie imieniem Najwyższego Majestatu Bożego, by nie odrzucali ofiarowanej sobie w tak ciężkim czasie pomocy Kościoła i dokładali zgodnych starań dla przyjaznego obchodzenia się z tym źródłem autorytetu i zbawienia i wiązali się z Nim wewnętrzną więzią miłości i posłuszeństwa. Niech sprawi Bóg, by dostrzegłszy prawdę tego, co powiedzieliśmy, uważali naukę Chrystusa tak, jak Augustyn, za "wielkie ocalenie państwa, gdy się ją zachowa" (List 138 alias 5 do Marcellinusa, nr 15) i w pomocy dla Kościoła oraz jego bezpieczeństwie widzieli także zachowanie publicznego spokoju i bezpieczeństwa, by kierowali swoje myśli i troski dla usunięcia tego zła, które dręczy Kościół i jego widzialną Głowę, co doprowadzi wreszcie do tego, że ludy, na których czele stoją, wejdą na drogę sprawiedliwości i pokoju i będą się cieszyć szczęśliwym wiekiem pomyślności i chwały.

Konieczność trzymania się prawdy i odrzucenia fałszywych nauk

Aby zaś umacniała się z dnia na dzień więź całej katolickiej trzody z najwyższym Pasterzem, ze szczególnym naciskiem wzywamy Was, Czcigodni Bracia, i usilnie zachęcamy, byście z kapłańską gorliwością i pasterską czujnością zapalali u powierzonych sobie wiernych miłość religii, by pełniej i silniej utrzymywali łączność z tą Katedrą prawdy i sprawiedliwości i przyjmowali wszystkie jej nauki z wewnętrznym oddaniem umysłu i woli, zaś nawet najbardziej rozpowszechnione poglądy uznane w dokumentach kościelnych za niewłaściwe - w ogóle odrzucali. W sprawie tej Najwyżsi Rzymscy Pasterze oraz śp. Pius IX, szczególnie na Soborze ekumenicznym Watykańskim, mając przed oczami słowa Pawła: "Baczcie, by was ktoś nie zwiódł przez filozofię lub próżne podstępy oparte na tradycji ludzkiej, na elementach tego świata a nie na Chrystusie" (Kol 2, 8) - nie zwlekali, gdy taka była potrzeba, z piętnowaniem błędów i obnażaniem ich przez apostolskie potępienie. Wszystkie te potępiające orzeczenia, w ślad za Naszymi Poprzednikami z tej Apostolskiej Stolicy prawdy powtarzamy i potwierdzamy, a jednocześnie prosimy gorliwie Ojca Światłości, aby wszyscy wierni doskonali w tym samym sensie i w tym samym zdaniu jedno z Nami pojmowali i jedno mówili.

Waszym zaś obowiązkiem, Czcigodni Bracia, jest dokładanie usilnych starań, by ziarno niebieskich nauk szeroko rozsiewało się na Pańskiej roli, a dokumenty wiary katolickiej wcześnie docierały do dusz wiernych, zapuszczały w nich głębokie korzenie i chroniły od zakażenia błędami. Im bardziej wrogowie religii usiłują wpajać niedoświadczonym ludziom a zwłaszcza młodzieży takie treści, które mącą umysły i psują obyczaje, tym mocniej trzeba się starać, by nie tylko odpowiednia i solidna metoda wychowania, lecz przede wszystkim samo nauczanie wiary katolickiej było zgodne z pismami i naukami, szczególnie zaś w dziedzinie filozofii, od której w dużej mierze zależą prawidłowe zasady innych nauk. Tego co nie zmierza do obalania boskiego objawienia lecz raczej przygotowuje do niego drogę też trzeba bronić, jak nas uczyli tego przykładem i pismami swymi Wielki Augustyn i Doktor Anielski.

Najlepsze zaś nauczanie młodzieży oraz obronę wiary i religii a także prawość obyczajów należy kształtować od najmłodszych lat w samej rodzinnej społeczności, która w tych naszych czasach jest mocno zachwiana i przywrócić jej własną godność, można tylko przez te prawa, mocą których została ona ustanowiona w Kościele przez samego boskiego Stwórcę.

Poszanowanie sakramentalnego charakteru małżeństwa

On to podnosząc związek małżeński, w których pragnął widzieć wyraz swej łączności z Kościołem, do godności Sakramentu, nie tylko bardziej więź małżeńską uświęcił, lecz przygotował również najskuteczniejsze pomoce tak dla rodziców jak i dla potomstwa, dzięki którym, przez zachowanie wzajemnych obowiązków, łatwiej mogliby osiągnąć doczesną i wieczną szczęśliwość. Kiedy zaś bezbożne prawa, za nic mając religijną istotę tego Sakramentu, postawiły go na równi z kontraktami czysto cywilnymi, doszło do tego niestety, że pogwałcona została godność chrześcijańskiego związku, obywatele zamiast ślubu korzystali z legalnego konkubinatu, małżonkowie zaniedbywali wzajemnych obowiązków wiary, dzieci zaczęły odmawiać rodzicom posłuszeństwa i pomocy, więzi rodzinnej miłości rozluźniły się i - co stanowi najgorszy przykład i zagrożenie obyczajów publicznych - za niezdrową miłością nastąpiły niebezpieczne i zgubne rozdarcia. Te naprawdę opłakane i bolesne skutki nie mogą, Drodzy Bracia, nie pobudzić Waszej gorliwości i skłonić do usilnego i stałego napominania wiernych powierzonych Waszej czujności, by chętnym uchem przyjmowali nauki dotyczące świętości związku małżeńskiego i byli posłuszni prawom, którymi Kościół określa obowiązki rodziców i potomstwa.

Wtedy osiągnie się rzecz najbardziej pożądaną a mianowicie poprawę obyczajów i życia także poszczególnych ludzi, jak bowiem z zepsutego pnia wyrastają gorsze pędy i rodzą nieszczęsne owoce, tak też upadek deprawujący rodziny odbija się jako strata i skażenie występku w życiu pojedynczych obywateli. Natomiast w społeczności rodzinnej zbudowanej dla chrześcijańskiego życia poszczególni jej członkowie niewidocznie przyswajają sobie miłość religii i pobożności, unikania fałszywych i niebezpiecznych nauk, dążenia do cnoty, pomagania starszym oraz opanowywania dążności, by zaspokajać tylko własny interes, co tak osłabia i wyobcowuje ludzką naturę. W tym celu bardzo przydatne będzie prowadzenie i rozszerzanie tych pobożnych stowarzyszeń, które powstały w naszych czasach z dużym pożytkiem dla katolickiej sprawy.

Wielkie i ponad ludzkie siły są te sprawy, które ogarniamy Naszą nadzieją, i życzeniami, Drodzy Bracia, lecz ponieważ Bóg sprawił, że narody ziemi można uleczyć i założył Kościół dla zbawienia narodów i przyobiecał wspomagać go aż do skończenia wieków, ufamy mocno, że przy Waszej współpracy rodzaj ludzki doświadczony tylu klęskami i postaciami zła znajdzie wreszcie w oddaniu się Kościołowi i nieomylnym nauczaniu Katedry Apostolskiej zbawienie i pomyślność.

Jedność biskupów z papieżem

Zanim, Drodzy Bracia, zakończymy to pismo, musimy Wam wyrazić uznanie Nasze za ową dziwną zgodność i jedność, która łączy wzajemnie Wasze dusze oraz zespala w jedno ze Stolicą Apostolską. To doskonałe zjednoczenie uważamy nie tylko za twierdzę nie do zdobycia przeciwko atakom wrogów, lecz także za szczęśliwą i pocieszającą zapowiedź lepszych czasów dla Kościoła zaś to, dając pociechę Naszej słabości, podnosi także odpowiednio na duchu, byśmy w trudnym obowiązku, jaki przyjęliśmy, ochotnie byli w stanie podjąć wszelkie prace i walki dla Kościoła Bożego.

Wśród tych powodów dla nadziei i uznania, które Wam ukazujemy nie może braknąć tych objawów miłości i oddania, które okazaliście, Drodzy Bracia, Naszej niskości od początku Naszego Pontyfikatu, a wraz z Wami uczynili to mężowie Kościoła i liczni wierni, w formie przesłanych listów, zebranych ofiar, odbytych pielgrzymek i innych dzieł pobożności, dając tym dowód miłości i przywiązania, które jak najbardziej zasłużenie podejmowano wobec Naszego Poprzednika, a stały się one tak silne, trwałe i pełne, że przeszły i na osobę mniej godną następcy. Te najwspanialsze świadectwa katolickiej pobożności składamy pokornie Panu, bowiem dobry jest i łaskawy, Wam zaś, Czcigodni Bracia i Wszystkim Umiłowanym Synom, od których je otrzymaliśmy - najwdzięczniejsze wyrazy Naszej duszy i z głębi serca oświadczamy publicznie i zapewniamy, że nie zabraknie Nam w tych trudnych i ciężkich czasach pomocy i miłości z Waszej strony oraz ze strony wiernych.

Nie wątpimy bowiem, że te znakomite przykłady synowskiego oddania i chrześcijańskiej cnoty przyczynią się wielce do tego, by najłaskawszy Bóg poruszony tymi usługami, spojrzał łaskawiej na swoją trzodę i udzielił Kościołowi pokoju oraz zwycięstwa. Ponieważ zaś pokój ten i zwycięstwo szybciej i łatwiej, jak ufamy, będą nam dane, jeśli wota i modlitwy stale będą wznoszone w tym celu przez wiernych, zachęcamy Was bardzo, Czcigodni Bracia, byście w tym kierunku pobudzali wysiłki i gorliwość wiernych za wspomożeniem u Boga Niepokalanej Królowej Niebios oraz wstawiennictwem Świętego Józefa niebieskiego Patrona Kościoła oraz świętych Pierwszych z Apostołów Piotra i Pawła, których wszystkich potężnej opiece polecamy błagalnie Naszą pokorność i wszystkie stany hierarchii kościelnej oraz całą trzodę pańską.

Życzenia świąteczne i błogosławieństwo

W tych dniach, w których obchodzimy uroczystą pamiątkę zmartwychwstającego Jezusa Chrystusa, życzymy, by były one dla Was, Czcigodni Bracia, i dla całej trzody pańskiej radosne, zbawienne i pełne świętej radości, prosząc najlepszego Boga, by Krwią niepokalanego Baranka, którą zmazał cyrograf przeciwko nam, zgładził popełnione przez nas winy i przekreślił łaskawie wyrok, jaki ściągnęliśmy nimi na siebie.

"Łaska Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Miłość Boga oraz łączność Ducha Świętego niech będzie z wami wszystkimi" (2 Kor 13, 13), Drodzy Bracia, którym razem i osobno a także Umiłowanym Synom, Duchowieństwu i wiernym Waszym Kościołów jako rękojmię szczególnej życzliwości oraz na znak niebieskiej obrony, udzielamy najmiłościwiej Apostolskiego błogosławieństwa.

Dan w Rzymie u św. Piotra, dnia uroczystego Wielkanocy 21 kwietnia, roku 1878, w pierwszym roku Naszego pontyfikatu.

Leon XIII